Ostatnie mecze w Śląskiej Lidze Baseballu

Drużyna Rawy Katowice z pewnością tego sezonu nie może zaliczyć do udanych. Bardzo słabe występy, które podopieczni Michała Glumińskiego notowali na początku sezonu zostały w okolicach czerwca  zastąpione odrobinę lepszymi meczami, w których jednak drużyna dalej ponosiła porażki. Postęp w grze był widoczny lecz niewielki, kolejny krok do lepszej gry baseballiści z Katowic mieli uczynić w wakacje, kiedy to nie rozgrywali meczów i skupiali się wyłącznie na treningach. Kolejnym sprawdzianem dla drużyny Michała Glumińskiego miał być turniej Śląskiej Ligi Baseballu rozegrany w Żorach 6 września. W turnieju tym katowiczanie spotkali się z Gepardami Żory oraz drużyną Kraków Kings.

 W pierwszym spotkaniu rawiacy spotkali się z miejscowymi Gepardami.  Żorzanie, którzy przystąpili do meczu w mocno osłabionym składzie nie zamierzali oddać pola gry za darmo. Już w pierwszej zmianie zawodnicy Gepardów zajęli wszystkie bazy. Bardzo dobrze spisała się  jednak obrona katowiczan dowodzona w tym meczu przez miotacza Pawła Szczęsnego. Kolejno drugobazowy Robert Hoffman i  trzeciobazowy Piotr Szczygieł wykonali outy na bazie domowej.  Mimo kryzysowej sytuacji to katowiczanie objęli prowadzenie w pierwszej zmianie, autorem obiegu dla katowiczan był Piotr Szczygieł. W kolejnych dwóch zmianach bardzo dobrze spisywał się miotacz Rawy Paweł Szczęsny, który zaliczył 4 strajkouty i nie pozwolił rywalom na więcej niż zdobycie pierwszej bazy. W trzeciej zmianie rawiacy popisali się niezłą grą w ataku. Hitowe odbicia zanotowali Michał Glumiński i Paweł Szczęsny, a Rawa wyszła na prowadzenie 5:0. Niebezpiecznie zrobiło się po czwartej zmianie, w której rywale zanotowali aż 4 hity i wyrównali wynik spotkania. Kluczowa dla losów spotkania okazała się piąta zmiana, w której miotacz katowiczan uspokoił grę i nie zanotował żadnych strat punktowych. Natomiast rawiacy wykorzystali słabszą postawę miotacza Przemysława Kruczka, który oddał kilka baz za darmo, rozważne bieganie po bazach doprowadziło do ponownego objęcia prowadzenia przez katowiczan. Po piątej zmianie zawodnicy z Katowic wygrywali 10 do 5. W szóstej zmianie na górce miotacza pojawił się Piotr Szczygieł, który mimo dość nierównej gry udaremnił odrobienie strat Gepardom. Mecz zakończył się wygraną Rawy 10 do 8, a katowiczanie mogli się cieszyć długo oczekiwanym zwycięstwem.

Radość po wygranym meczu i niezłym spotkaniu nie trwała jednak długo, ponieważ już za chwilę mieliśmy się mierzyć z drużyną Kings Kraków. Wejście w mecz katowiczan było tragiczne, brak koncentracji i cierpliwości na pałce spowodował, że po 3 zmianach rawiacy na swoim koncie nie mieli żadnego punktu, trzeba też zaznaczyć, że solidne zawody rozgrywał miotacz krakowian Grzegorz Idzik.  W obronie gra zespołu ze stolicy Górnego Śląska wyglądała tak samo źle jak w ataku. Swojego meczu na górce nie rozgrywał miotacz Patryk Michna, ale olbrzymie straty punktowe, które zespół Rawy poniósł w pierwszych 3 zmianach w głównej mierze były zasługą dobrze odbijających krakowian (5 hitów w 3 zmianach, po dwa hity zanotowali Paweł Handzlik oraz Arkadiusz Szyszka) oraz olbrzymich błędów w obronie katowiczan, której brakowało konsekwencji oraz koncentracji. Po 3 zmianach kingsi wygrywali aż 9 do 0. W drugiej części meczu gra katowiczan wyglądała już nieco lepiej. Rawiacy wybili kilka hitów, a niezłe zawody na górce miotacza rozgrywał Robert Hoffman, który zmienił Patryka Michnę. Solidna gra w drugiej części meczu na nic się jednak zdała, ponieważ starty poniesione na początku były zbyt duże. Ostatecznie kingsi wygrali 12 do 5.  Było to 4 z rzędu zwycięstwo kingsów nad rawiakami. Katowiczanie wygrali ostatnio z krakowianami w 2013 roku… Niestety obecnie zaw0dnicy z Małopolski mają patent na drużynę Michała Glumińskiego.

Podsumowując turniej należy wspomnieć, że były to ostatnie mecze katowiczan w Śląskiej Lidze Baseballu w tym roku. Sezon w tych rozgrywkach był bardzo nieudany, a zwycięstwa na boisku katowiczanie notowali jedynie nad Gepardami Żory. Rawa Katowice w rozgrywkach ŚLB zajmie 5 lub 6 (ostatnie) miejsce, nic już jednak nie zależy od zawodników naszego klubu.

Przyglądając się ostatniemu turniejowi, można zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze zespół Rawy nadal nie zachwyca, po drugie drużyna Michała Glumińskiego systematycznie czyni postępy, nie są one może zbyt duże, ale dla osób znajdujących się wewnątrz drużyny z pewnością widoczne. W pierwszym meczu katowiczanie zagrali na prawdę przyzwoicie, zwłaszcza w obronie i w grze na bazach, konsekwencja i koncentracja zawodników (którzy w większości zagrali na swoich nominalnych pozycjach) zaowocowały małą liczbą błędów, a w efekcie przyniosły zwycięstwo. Warto też odnotować bardzo dobrą grę miotacza Pawła Szczęsnego, który odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Z kolei w spotkaniu z Krakowem zdecydowanie przespany początek gry uniemożliwił walkę z przeciwnikiem, jednak i z tego meczu także można wyciągnąć kilka pozytywów. Dobrze na górce spisał się Robert Hoffmn, który od jakiegoś czasu nie potrafił na niej zanotować pozytywnego występu. Debiut na pozycji łapacza zaliczył też Piotr Szczygieł, który widać, że nawet mimo braku doświadczenia na tej pozycji może być wartościowym zmiennikiem dla kontuzjowanego Pawła Sitko.

Przed drużyną jest jeszcze rywalizacja o miejsca 7-9 w I lidze. Turniej kończący rozgrywki odbędzie się w ostatni weekend września na boisku w Żorach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *