Podwójne zwycięstwo w Miejskiej Górce!

News Barons

W minioną sobotę baseballiści Rawy Katowice udali się w daleką podróż do Miejskiej Górki, aby na tamtejszym boisku rywalizować z drużyną Barons II Wrocław w ramach drugiej kolejki 1 Ligi. Dla graczy z Górnego Śląska miały to być spotkania numer trzy i cztery w dotychczasowych rozgrywkach, natomiast dla gospodarzy tego dwumeczu była to inauguracja sezonu. Podopieczni Michała Glumińskiego nie ukrywali przed rozpoczęciem rywalizacji, że interesują ich wyłącznie dwa zwycięstwa.

W pierwszym meczu, rozpoczynającym się o godzinie 12.00, katowiczanie wybiegli na boisko w następującym składzie: P – Paweł Sitko, C – Piotr Szczygieł, 1B – Paweł Szczęsny, 2B – Che Chung Lin, 3B – Michał Glumińśki, SS – Patryk Michna, LF – Adam Zagórski, CF – Robert Hoffman, RF – Wojciech Gwioździk. Do dyspozycji trenera pozostawali Aron Fila oraz mający tego dnia szansę zadebiutować w oficjalnych rozgrywkach Adam Drzyzga. Niestety wśród zawodników brakowało ważnego ogniwa jakim niewątpliwie jest Dominik Matusiak, jednak kontuzja wykluczyła go z tego niezwykle ważnego spotkania.

Mecz w ataku rozpoczęli zawodnicy gości. Już pierwszy pałkarz, Patryk Michna zdołał dostać się na pierwszą bazę, po tym jak cztery błędne narzuty wykonał miotacz drużyny z Wrocławia. Zdołał on skraść przeciwnikom drugą oraz trzecią bazę, a punkt zaliczył dzięki wybiciu na zapole Michała Glumińskiego. Mimo iż na bazy dostało się jeszcze dwóch zawodników Rawy, nie powiększyli oni zdobyczy punktowej w tej zmianie. Przechodząc do defensywy katowiczanie pozwolili przeciwnikom na odrobienie strat. Dwa skuteczne odbicia oraz błąd obrońców sprawił, że Barons zdołali wyrównać rezultat spotkania. Druga odsłona meczu okazała się być kluczowa dla jego całego przebiegu. Baseballiści Rawy Katowice zdobyli w niej aż dziewięć obiegów, które zdobywali głównie dzięki złym narzutom miotaczy drużyny przeciwnej. Aż dziewięciokrotnie pałkarze dostawali się na bazę po tym jak sędzie orzekał “walk”, co w połączeniu z dwoma skutecznymi odbiciami autorstwa Roberta Hoffmana oraz Wojciecha Gwioździka zaowocowało tak pokaźną zdobyczą punktową. Dodatkowo rawiacy bezbłędnie poradzili sobie w obronie, autując trzech kolejnych rywali. Drużyna z Wrocławia postanowiła zareagować na taki obrót spraw dokonując zmiany na pozycji miotacza, którą zajął doświadczony Łukasz Tur. Roszada przyniosła efekt, ponieważ w trzeciej oraz czwartej zmianie katowiczanie nie zdołali zdobyć kolejnych obiegów. Sztuka ta udała się za to zespołowi z Dolnego Śląska, który w tym czasie odrobił trzy punkty straty. Niewygodne narzuty miotacza rywali rawiacy przełamali dopiero w piątej zmianie. Kanonadę odbić, która trwała także w szóstej zmianie rozpoczął Patryk Michna, a w ślad za nim poszli także Paweł Sitko, Che Chung Lin, Paweł Szczęsny oraz Piotr Szczygieł. W sumie ci zawodnicy zaliczyli w tym czasie aż osiem skutecznych odbić, konsekwencją czego było kolejne pięć punktów w piątej oraz dwa punkty w szóstej zmianie. W tym czasie na boisku w miejsce Adama Zagórskiego pojawił się debiutant Adam Drzyzga, a Wojciecha Gwioździka zastąpił Aron Fila. Przechodząc do obrony katowiczanie wygrywali już 17:4 i aby zakończyć spotkanie zasadą przewagi wystarczyło nie stracić więcej niż trzy obiegi. Niespodziewanie jednak drużyna z Katowic zaczęła popełniać proste błędy, a w ich poczynania wdarła się zbędna nerwowość. Jakby tego było mało trzypunktowym home runem popisał się Łukasz Tur, co dodatkowo podgrzało atmosferę w zespole gości. Ostatecznie wrocławianie zdołali zdobyć w tej zmianie aż sześć obiegów, dając sobie jeszcze nadzieje na korzystny wynik w tym starciu. Siódmą odsłonę spotkania rozpoczął atak katowiczan, który jednak rozbił się o skuteczną defensywę wyraźnie podbudowanej ekipy Barons. Przechodząc do defensywy rawiacy dokonali zmiany na pozycji miotacza, a zmęczonego już Pawła Sitko zastąpił Michał Glumiński. Dysponujący niebagatelnym doświadczeniem zawodnik, dla którego było to jubileuszowe setne spotkanie w żółto-czarnych barwach potrafił opanować emocje i w dobrym stylu zamknął spotkanie bez straty punktów. Tym samym zespół Rawy Katowice mógł cieszyć się z pierwszej wygranej tego dnia.

Katowiczanie pokazali się z bardzo dobrej strony jeżeli chodzi o grę w ataku. Zaliczyli oni aż dwanaście skutecznych odbić, z czego po dwa hity na swoim koncie zapisali: Patryk Michna, Paweł Sitko, Che Chung Lin oraz Wojciech Gwioździk. Dobrze zaprezentowali się także miotacze, którzy w sumie przez siedem zmian pozwolili przeciwnikom na tylko cztery skuteczne odbicia, a czterokrotnie oddawali bazy po błędnych narzutach. Mnożyły się za to niepotrzebne błędy w obronie, które w istotny sposób wpłynęły na straty punktowe w tym spotkaniu. Chcąc zwyciężyć w drugim meczu rawiacy musieli przede wszystkim poprawić się w tym elemencie gry.

Zespół  1 2 3 4 5 6 7 R H E
Rawa Katowice 1 9 0 0 5 2 0 17 12 7
Barons II Wrocław 1 0 3 0 0 6 0 10  4 3

zawodnikPAABRH2B3BHRBBHPSBCSKRBIAVG
Michna63421003050020,667
Glumiński64321001020010,500
Szczygieł54200001010020,000
Sitko53221002030140,667
Lin53220002020110,667
Szczęsny54110000100110,250
Zagórski A.41100003020010,000
Gwioździk43120001001110,667
Hoffman54110001020200,250
Drzyzga11000000000100,000
Fila11000000000100,000

W drugim spotkaniu trener Michał Glumiński postawił na tą samą dziewiątkę zawodników co w pierwszym meczu, różniło się tylko ustawienie na boisku: P – Robert Hoffman, C – Paweł Sitko, 1B – Paweł Szczęsny, 2B – Michał Glumiński, 3B – Piotr Szczygieł, SS – Patryk Michna, LF – Adam Zagórski, CF – Che Chung Lin, RF – Wojciech Gwioździk. Podobnie jak w pierwszym spotkaniu na ławce rezerwowych pozostali Adam Drzyzga oraz Aron Fila.

Mecz numer dwa rozpoczął się bardzo podobnie do pierwszego spotkania. Katowiczanie zdołali zaliczyć jeden obieg w pierwszej zmianie, lecz zagrali bezbłędnie w obronie. W drugiej zmianie ruszyli do ataku na pełnych obrotach, aplikując rywalom aż sześć obiegów, zaliczając trzy skuteczne odbicia oraz trzy bazy po błędnych narzutach miotacza. Spoglądając po tej zmianie na tablicę wyników wydawać by się mogło, że wszystko co najciekawsze w tym meczu już się wydarzyło, a wynik 7:0 jest na tyle bezpieczny, że katowiczanie spokojnie dowiozą przewagę do końca. Okazało się jednak, że prawdziwe emocje w tym spotkaniu miały dopiero nadejść. Wrocławianie z animuszem zabrali się za odrabianie strat. Już w dograniu drugiego iningu zdobyli oni cztery obiegi, dając wyraźny sygnał, że nie zamierzają odpuścić tego spotkania. Emocje rozkręcały się dalej. Dla katowiczan w trzeciej zmianie punktowali Patryk Michna oraz Che Chung Lin, co wydawać by się mogło ostudzi nieco zapał gospodarzy. Oni jednak dalej odrabiali straty i zaliczając kolejne trzy obiegi, już prawie doganiając swoich rywali. Reagując na zajścia na boisku trener Michał Glumiński zdecydował się zmienić Roberta Hoffmana, a jego miejsce na górce miotacza zajął Patryk Michna. W czwartej zmianie oba zespoły szły łeb w łeb. Najpierw kolejny obieg zaliczył dla Rawy Patryk Michna, lecz wrocławianie także odpowiedzieli jednym obiegiem w dograniu tej części spotkania. W piątym inningu pogoń gospodarzy trwała nadal. Najpierw skutecznie zagrali oni w defensywie, a następnie przechodząc do ataku zdołali odrobić kolejny punkt. Tym samym przewaga drużyny Rawy stopniała do zaledwie jednego punktu i ostatnie dwie zmiany zapowiadały się niezwykle interesująco. Szósta odsłona spotkania rozpoczęła się od udanego ataku katowiczan. Dobrze spisującego się miotacza drużyny Barons, Szymona Skarżyńskiego zdołali przełamać Piotr Szczygieł oraz Paweł Sitko, co skutkowało dwoma obiegami dla zespołu gości. Przed przystąpieniem do obrony rawiacy dokonali zmiany na pozycji miotacza: Patryka Michnę zastąpił Michał Glumiński, który podobnie jak w pierwszym spotkaniu miał za zadanie utrzymać przewagę do końca spotkania. Swój cel zaczął realizować  perfekcyjnie. Otrzymując wsparcie ze strony defensywy bez większych problemów poraził sobie z pałkarzami drużyny przeciwnej i siódmą zmianę katowiczanie zaczynali utrzymując trzypunktową przewagę. Niestety przed przystąpieniem do obrony przewagi tej nie udało się powiększyć, głównie dzięki miotaczowi drużyny Barons, który zaliczył w ostatnim inningu aż trzy strajkauty. Drużyna gospodarzy nie robiła sobie nic z trzypunktowej przewagi zespołu Rawy i z wiarą w zwycięstwo przystąpiła do gry w ataku. Dwóch pierwszych pałkarzy dostało się na bazę po błędnych narzutach miotacza. Wyautować udało się dopiero trzeciego zawodnika, który nie poradził sobie z narzutami Michała Glumińskiego. Emocje sięgnęły zenitu gdy kolejny pałkarz posłał piłkę daleko na zapole, czym pozwolił dwóm swoim kolegom na dotarcie do bazy domowej i zniwelowanie strat do tylko jednego obiegu. Wybicie kolejnego zawodnika wyłapane zostało przez obrońców, którzy zdołali wyautować zawodnika między bazami, tym samym zaliczając drugi aut. Kolejny pałkarz także zdołał dostać się na bazę, a dzięki skutecznej kradzieży, biegacze zajęli bazy numer dwa i trzy. Sytuacja katowiczan wydawała się być bardzo trudna, tym bardziej, że wrocławianie wyczuli możliwość na zwycięstwo w tym spotkaniu. Katowiczanom udało się jednak utrzymać przewagę do końca. Po dzikim narzucie miotacza piłka minęła łapacza zespołu Rawy i zawodnik z trzeciej bazy ruszył na dom. Widząc jednak, że nie ma szans na zdobycie punktu postanowił wrócić na bazę z której startował, lecz tam znajdował się już poprzedzający go biegacz. Ostatni aut wykonał Michał Glumiński, który wyautował biegacza przez dotknięcie między bazami i tym samym zakończył spotkanie po czym utonął w uściskach kolegów z drużyny.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 12:11 dla zespołu Rawy Katowice, który zaliczył drugie zwycięstwo tego dnia. Po dramatycznym spotkaniu rawiacy mogli świętować objęcie pozycji lidera w ligowej tabeli, mogąc pochwalić się bilansem trzech zwycięstw i jednej porażki. W tym meczu katowiczanie popisali się skutecznością w ataku i wykorzystali nadarzające się okazje do zdobycia punktów. Skutecznie poruszali się po bazach, a także inteligentnie wykorzystali błędy rywali. Wysokie straty punktowe spowodowane były głównie nie najlepszą grą miotaczy, którzy przez całe spotkanie zaliczyli aż 13 baz oddanych po błędnych narzutach. Także obrońcy nie byli bez winy, popełniając kilka prostych błędów, często w jednej akcji, przez co straty były jeszcze bardziej dotkliwe. Najjaśniejszym punktem na górce miotacza zdecydowanie okazał się być Michał Glumiński, który w trudnej sytuacji potrafił opanować nerwy i doprowadzić swoją drużynę do zwycięstwa.

Zespół  1 2 3 4 5 6 7 R H E
Rawa Katowice 1 6 2 1 0 2 0 12 6 4
Barons II Wrocław 0 4 3 1 0 1 2 11  8 4

zawodnikPAABRH2B3BHRBBHPSBCSKRBIAVG
Michna63500003040000,000
Szczygieł66220000020320,333
Lin51200004010010,000
Sitko53120102010150,667
Glumiński52010003020120,500
Szczęsny54000000100200,000
Zagórski A.54000001000400,000
Gwioździk54110001010300,250
Hoffman54100001000300,000

Przed katowiczanami został jeszcze jeden pojedynek w ramach rozgrywek 1 Ligi, a ich rywalami będą Piraci Władysławowo. Aby myśleć o wygranej w tym dwumeczu rawiacy muszą pokazać zdecydowanie więcej w defensywie oraz wystrzegać się prostych błędów, które wprowadzają niepotrzebną nerwowość. Dobrym prognostykiem może być za to dyspozycja zawodników Rawy Katowice w grze ofensywnej. W sumie zdobyli oni tego dnia aż 29 obiegów, co musi robić wrażenie. Oprócz rozgrywek pierwszoligowych katowiczanie mają przed sobą Śląską Ligę Baseballu, w której także postarają się zająć jak najwyższą pozycję. Informacje o zbliżających się spotkaniach ukażą się na stronie internetowej oraz facebooku. Już dziś serdecznie zapraszamy na najbliższe spotkania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *