Zabrakło niewiele – Rawa bez zwycięstwa we Wrocławiu

III turniej zdjęcie główne

W ubiegłą sobotę na boisku mieszczącym się na wrocławskim Zakrzowie odbył się ostatni turniej grupy B 1 Ligi. Mimo tego, iż już przed imprezą każda z drużyn była już pewna swojego miejsca w końcowej tabeli, tak jak się spodziewaliśmy, baseballowych emocji nie brakowało. Przebieg wszystkich spotkań był bardzo emocjonujący, a  o zwycięstwie często decydowały ostatnie fragmenty meczów. Śmiało można uznać, że wrocławski turniej okazał się być najbardziej emocjonującym i zaciętym jaki było nam dane oglądać w tym sezonie 1 Ligi w grupie, w której mierzyły się zespoły KSB II Wrocław, Demonów Miejska Górka oraz Rawy Katowice.

Już pierwsze spotkanie dostarczyło zgromadzonym na Zakrzowie kibicom ogromną dawkę emocji. Spotkały się w nim zespoły z Wrocławia i Miejskiej Górki, a więc odpowiednio pierwszy i drugi zespół ligowej tabeli. Pomimo tego, iż w połowie szóstej zmiany przyjezdni wygrywali 7:1 baseballiści z Wrocławia potrafili odwrócić losy, wydawałoby się przegranego spotkania. Najpierw w dograniu wspomnianej szóstej zmiany dogonili rywali, zdobywając sześć obiegów. Rozstrzygnięcia nie dała ostatnia siódma odsłona spotkania i potrzebna była dogrywka. W niej zawodnicy Demonów zdołali zdobyć aż trzy punkty i przed gospodarzami turnieju stało nie lada wyzwanie. Jednak kolejny raz pokazali oni że potrafią wychodzić z opresji i wygrali mecz zdobywając bazę domową czterokrotnie. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 11:10 dla drużyny KSB II Wrocław.

Także drugie spotkanie mogło podobać się kibicom. W nim, na przeciw siebie stanęły drużyny Rawy Katowice i miejscowego KSB. Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia obu drużyn. Wrocławianie, mimo dobrej postawy miotacza drużyny z Katowic Roberta Hoffmana, popisali się kilkoma znakomitymi wybiciami i zdołali zdobyć trzy punkty. Katowiczanie także nie zawiedli i potrafili odrobić dwa obiegi. W drugiej zmianie na prowadzenie wyszli goście. Po znakomitych odbiciach między innymi Patryka Michny i Michała Glumińskiego, a także dobrej postawie pozostałych zawodników Rawiacy cieszyli się ze zdobycia bazy domowej aż pięciokrotnie. Niestety mimo utrzymania przewagi w trzecim inningu katowiczanie nie potrafili powstrzymać przeciwników w kolejnych dwóch odsłonach spotkania. W czwartej zmianie gospodarze odrobili dwa punkty, a w piątej wyszli na prowadzenie zdobywając aż siedem obiegów. Taka ilość obiegów nie wynikała raczej z jakich rażących błędów defensywy, lecz z dobrej postawy zawodników KSB którzy raz po raz wybijali piłkę narzucaną przez katowickich miotaczy. Warto zaznaczyć, że w czasie ofensywy wrocławian na górce miotacza Roberta Hoffmana zastąpił Patryk Michna, a jego natomiast Michał Glumiński. Po szóstej zmianie w której nie oglądaliśmy punktów na tablicy widniał wynik 12:7. Na początku ostatniej części spotkania wrocławianie potrafili jeszcze powiększyć przewagę do ośmiu punktów, lecz wtedy ostatni zryw wykonali katowiczanie. Kolejno zdobywane bazy, a to po błędach obrony, a to po dobrych odbiciach przyczyniły do odrobienia części strat, których jednak całkowicie nie udało się zniwelować. Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem gospodarzy 15:11.

Jeszcze więcej emocji tego dnia dostarczyło spotkanie numer trzy. Zmierzyły się w nim drużny Rawy Katowice i Demonów Miejska Górka. Przez całe spotkanie wynik oscylował w okolicach remisu. Na początku spotkania na górce miotacza w zespole z Górnego Śląska wystąpił Patryk Michna, jednak tego dnia jego narzuty były bardzo niecelne i już w trzeciej zmianie zastąpił go Robert Hoffman. W tym czasie obie drużyny bardzo przyzwoicie radziły sobie w ataku i każda z nich zdobyła kilka obiegów. Także końcówka spotkania była bardzo wyrównana. Przed szóstą zmianą gracze z Miejskiej Górki wyszli na prowadzenie 9:6. Wtedy Rawiacy zdołali odrobić część strat i na siódmą odsłonę meczu wychodzili przegrywając tylko jednym punktem. Będąc w ataku, już przy dwóch autach na koncie, Patryk Michna zdołał zdobyć bazę domową po błędzie łapacza i katowiczanie mogli cieszyć się z remisu. Jednak aby doprowadzić do dogrywki podopieczni Michała Glumińskiego musieli w dograniu siódmej zmiany nie stracić punktu. Niestety mimo ogromnych starań całego zespołu ta sztuka nie udała im się i ostatecznie Demony wygrały spotkanie 10:9.

Spotkania we Wrocławiu dostarczyły sporo emocji zarówno kibicom jak i zawodnikom wszystkich trzech drużyn. Niepokonana w sezonie zasadniczym drużyna gospodarzy turnieju pokazała, że na pierwsze miejsce w pełni zasłużyła, lecz pozostałe zespoły także pokazały się z bardzo dobrej strony. Katowiczanie mimo bardzo wąskiego składu i braku dwóch podstawowych zawodników zaprezentowali się bardzo pozytywnie. Nowi zawodnicy udowodnili że są bardzo wartościową częścią zespołu, i w przyszłości z całą pewnością będą stanowić o jego sile.

*W relacji oraz na stronie głównej wykorzystaliśmy zdjęcia KSB Wrocław.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *